W lutym ukazał się długo wyczekiwany debiutancki album Jacoba Allena, londyńskiego muzyka znanego szerzej jako Puma Blue. Jego kariera jest kolejnym dowodem na to, że można zjednać sobie wielu słuchaczy wypuszczając tylko single czy epki.
In Praise of Shadows to spójne wydawnictwo, które momentami może wydawać się nawet zbyt konsekwentne. Gdy nie poświęcimy krążkowi wystarczająco uwagi, łatwo o zlanie się wszystkiego w jedną delikatną i dźwięczną plamę.
Artysta nie trzyma nas długo w niepewności i płytę rozpoczyna trzema mocno chwytającymi za serce i zmysły kompozycjami. W połowie od bardzo osobistego „Sheets”, wykorzystującego sampel z filmu „Eternal Sunshine of the Spotless Mind", tempo lekko zwalnia do poziomu brudnych i sennych progresji, perkusyjnych inspiracji rodem z Bristolu oraz oczywiście pogranicza jazzu i lo-fi, z którymi to Puma Blue jest już dobrze kojarzony. Sam tytuł albumu jest trafnym odniesieniem do eseju Jun’ichirō Tanizakiego, który w swojej pracy porusza temat istotności ciemności w kulturze i estetyce Japonii. Ta metaforyczna pochwała cienia – rozumiana jako docenienie powrotu z otchłani smutku i zagubienia – zdaje się być kluczem do zrozumienia długogrającego debiutu Allena.
Muzyka do ciepłych wczesnowiosennych wieczorów spędzonych z kubkiem dobrej kawy w blasku zachodzącego słońca, dość śmiało wdzierającego się do mieszkania przez niedbale zasłonięte firany.