ŻYTO/NOON – Morza Południowe

Dawno nie słyszałem świeżego rapu. Nie sądziłem, że przełomem okaże się dla mnie płyta neo-ulicznego Żyta na bitach wielkiego nieobecnego producenckiej sceny hip-hopowej w Polsce.

Wstawki z rozmów w studiu czy elektroniczno-futurystyczny klimat instrumentali to niemalże pastisz stylu Mikołaja Bugajaka sprzed lat. Muzyka na patencie, którego w kraju i na świecie nie ma. Nie wydaje mi się, że skończył się „Grammatyczno-Pezetowy klosz ochronny”, bo go po prostu nigdy nie było. Muzyka Noona to konsekwentna artystyczna marka, która w połączeniu z kanciastymi i dość obrazowymi jak na malarza przystało tekstami Żyta znowu się broni.