Drugi krążek Gwenno Mererid Saunders to moje pierwsze spotkanie z muzyką walijskiej artystki piszącej swoje płyty w języku kornijskim. Album kupił mnie swoim openerem – “An Stevel Nowydh” (ang. “The New Room”) to zdecydowanie najlepsze rozpoczęcie płyty tego kwartału.
“Drzwi są otwarte / Popołudniowy cień pada na podłogę / Powiew z okna / Jestem tutaj”. I dalej: “Czy kompletny brak znaczenia jest nieodzowną częścią istnienia?”. Cudowne jest to, że dosadność tych słów jest w stanie poczuć każdy – nie tylko te niespełna kilkaset osób, które aktualnie biegle włada celtyckim językiem wywodzącym się z terenów Kornwalii.
Fala znajomego vintage-popowego brzmienia wypełniająca słuchawki nieopisanym spokojem i przestrzenią. Uczucie to przeplatane jest bardziej snującymi się rytmami, zakrawającymi o wpływy mistyczne czy etniczne. Przebojowość wraca głównie w “N.Y.C.A.W.” i “Keltek”. Solidna płyta z ciekawym przesłaniem i niebanalnymi aranżami. Warto dać szansę chociaż tym wyżej wymienionym perełkom.