Na swoim trzecim albumie nowojorska artystka kondensuje kreujący się na przestrzeni poprzednich płyt styl, wplatając charakterystyczne dla jej muzyki oszczędne wstawki pianina czy sekcji dętej. Ten minimalistyczny eklektyzm stanowi o sile jej artystycznego przekazu, uzupełniając wyeksploatowane, klasyczne brzmienie gitary.
Pojedyncze wtrącenia smyczków akcentujące główne frazy w utworze „January” z debiutanckiego krążka Allegry są wspaniałym przykładem tej maniery.
Narrację rozpoczyna powolnie narastający aranż „Wake Me if I’m Asleep”, lirycznie poszukujący zwyczajnego piękna. Choć płyta powstawała w Kalifornii pod okiem Luke’a Temple’a, artystka zdaje się idealnie wyrysowywać w niej moje wyobrażenie o jej codziennym życiu na Dolnym Manhattanie. W połowie płyty miejsce gitary na chwilę przejmuje pianino. Każde jego uderzenie i skrzypnięcie charakterystyczne dla współczesnego stylu surowego nagrywania tego instrumentu, tylko podkreśla prosty lecz nieoczywisty wydźwięk piosenki. Nobody wants to be unhappy / But nobody wants to let go. Docierając do tytułowego utworu, odkrywamy wręcz epifaniczną grę słów: I’m not giving up on you / Precious thing, I’m only giving time the chance. Te słowa za każdym razem uderzają z inną siłą.
Najnowszy album Krieger to deszczowy maj i stonowany lecz emocjonalny roller-coaster. Podobny do tego z ikonicznego parku rozrywki na Coney Island, który znalazł się w klipie do „Taking It In”. Muzyka Allegry to szereg głębokich przeżyć, których odkrycie odnotowuję jako jedne z wartościowszych chwil mijającego roku.