Nie idąc na Opener’a będąc Gdynianinem jest trochę przykro. Nie idąc na Opener’a będąc miłośnikiem muzyki i Gdynianiem nie mieści się w głowie. Mimo to w tym roku przed kupnem biletu chwilę się zawahałem. Gdybym na teren festiwalu nie miał rzutu beretem z rodzinnego domu i nieprzerwanej sześcioletniej passy, to nie sądzę abym na teren lotniska w Kosakowie w tym roku się fatygował.

Lineup oględnie mówiąc nie powala. Przynajmniej nie mnie. Mam kilka swoich typów, ale pierwszy raz czuję, że bilet mi się w koncertach nie zwróci. W tym roku stawiam na okołofestiwalowy klimat. Po 5 latach powracam na widownię Openerowego teatru i liczę na ciekawe kulturalne doświadczenia. Pierwszy raz będę również mógł zatracić się w szale pozornie tylko cichego hangaru, który po raz kolejny ugości fanów tańczenia w słuchawkach. Niejeden koncert warto odpuścić dla frajdy jaką daje Silent Disco – w tym roku niczego nie stracę. W końcu będzie czas na ustawienie się w kolejce po burgera i wypicie w spokoju piwa. Nie będzie biegania z Maina do Tenta, i z Tenta na Maina łapiąc tylko po drodze rozcieńczonego Heinekena – tak jako substytut jedzenia.

W tym roku Mikołaj Ziółkowski utrafił w gusta zupełnie odmienne od moich. W związku z tym na pewno nie odpuszczę występów The Strokes, The Smashing Pumpkins oraz Interpolu.
Z większych nazwisk moją uwagę przykuwają również Jorja Smith, Kamashi Washington czy Rosalia. Zagranicznego rapu nie śledzę tak żywiołowo jak rymowania z rodzinnego podwórka, lecz pewnie będzie można mnie spotkać podczas występów takich artystów jak Octavian, Sheck Wes czy Travis Scott.

Festiwal dla wypełnienia programu zdaje się być też wypchany Polskimi artystami. Według mnie warci uwagi są (kolejność przypadkowa): EABS, Cool Kids of Death, Evorevo, Fisz Emade Tworzywo, Hania Rani, Holaki, Kamp!, Wczasy. Nie ma mi się za bardzo z czym pokryć, więc pewnie na większości z nich też będę. Priorytetem są oczywiście CKOD grający debiutancką płytę oraz Hania Rani i Evorevo, których przegapiłem w Poznaniu, a których muzykę bardzo sobie cenię. EABS grający Komedę “na nowo” dla każdego melomana również są pozycja obowiązkową.

Gdy spoglądam na tę moją listę czy nazwiska na plakacie reklamowym, to myślę sobie, że może trochę przesadzam, bo wygląda to nieźle. Niestety potem włączam playlistę festiwalową i już sobie przypominam co jest z nimi nie tak. Podczas tej edycji brakuje mi dobrych reprezentantów muzyki głównie rockowej. Pocieszam się Interpolem i tym, że zagrają w Tencie. Niestety z autopsji wiem, że koncertowo po prostu zamulają.

Nie ma w tej edycji nawet jednego nazwiska, które wbiłoby mnie w fotel. Przytaknąłem jedynie z względnego zadowolenia po ogłoszeniu The Strokes i Interpolu, bo rozważałem zobaczenie ich podczas festiwalu All Points East w Londynie. Tylko tam tego samego dnia mieliśmy jeszcze Johnnego Marra czy nawet Annę Calvi.

Zdaję sobie sprawę, że ten sezon nie był łatwy dla wszystkich festiwali i to co udało się zorganizować Ziółkowi jest i tak dobrym wynikiem. Nie mogę odżałować jedynie The Cure, których brak bukingu bardzo mnie zaskoczył. Naprawdę byłbym w stanie wybaczyć każdy szrot dla takiego headlinera. Każdemu dużemu festiwalowi w Europie się udało – co przeszkodziło Alter Artowi? Chętnie się dowiem. Czytających to pracowników tejże agencji proszę o składanie wyjaśnień drogą mailową.

W trójmieście obecnie klimat bardzo letni. Jeżeli tak się utrzyma, to mimo słabszego dla mnie programu przewiduje mimo wszystko nie najgorszy festiwal.