Pewnego jeszcze dość pogodnego październikowego poranka (ależ w tym roku mieliśmy jesień!), przeklikiwując się przez jakieś kolejne oznaczenia na instagramie, trafiłem na profil pewnej osoby, która wrzucony miała na swoje story screen z 30 dniowego muzycznego wyzwania. Był to akurat dzień z “imieniem w nazwie” i jej wybór padł na Angie. Od razu pomyślałem, że ja użyłbym utworu Lucy zespołu Cocteau Twins. Jak się potem okazało, kawałek o którym myślałem nie nazywa się Lucy tylko Squeeze-Wax. Na szczęście udało mi się wykorzystać ten świetny utwór przy okazji innego dnia.

Momentalnie stwierdziłem, że sam chętnie podjąłbym się takiego wyzwania. Zwłaszcza, że idealnie wpasowuje się w profil tego, co niestety dość nieregularnie staram się robić tutaj na blogu. Stworzyłem na szybko prosty szablon i długo się nie zastanawiając rozpocząłem (niemalże) codzienne publikowanie swoich przemyśleń.

Co wyniosłem z przeprowadzenia tego projektu?

Na pewno cieszę się, że podjąłem się tego wyzwania. Pozwoliło mi ono poszukać w swojej głowie tego w jaki sposób odbieram muzykę i z czym ją kojarzę. Zawsze powtarzam, że słuch, od razu po zapachu jest drugim zmysłem, który najlepiej przywołuje wspomnienia.

Wielu utworów nie planowałem w nim umieszczać i przypominałem sobie o nich dopiero podczas robienia researchu. Były też takie, które od samego początku wiedziałem, że będę chciał wyróżnić. Konkretnej listy nie przygotowałem sobie z dwóch głównych powodów. Przede wszystkim chciałem, aby to wyzwanie towarzyszyło mi na co dzień i w naturalny sposób było częścią mojego życia. Drugim czynnikiem było to, że wiele wyborów wynikało z siebie. Z dnia na dzień, coraz mocniej zagłębiałem się w odmętach mojej muzycznej wrażliwości i starałem się dobrać utwór, który w jak najlepszy sposób będzie przywoływał uczucie narzucone mi przez klucz. Czasami trudno było oderwać się od nastroju oraz typu muzyki, który akurat danego dnia słuchałem, dlatego tym bardziej jestem zadowolony z tego jakie utwory wyselekcjonowałem. Dzięki zróżnicowanym i dość personalnym zagadnieniom udało mi się stworzyć interesujący profil moich muzycznych preferencji.

Czego mi się nie udało?

Na pewno zachować perfekcyjnej systematyczności. Z racji tego, że większość utworów wybierana była z dnia na dzień czasami przez natłok aktywności nie miałem czasu pomyśleć nad odpowiednim utworem, napisać opisu, stworzyć grafik czy w ogóle świadomie posłuchać muzyki. Zdarzało się też, że potrzebowałem więcej czasu na wymyślenie odpowiedniego tytułu lub po prostu imprezowałem czy podróżowałem. Za wszystkie przestoje przepraszam!

W dniach 18 i 20 nie udało mi się napisać żadnego opisu. W obu przypadkach miałbym coś ciekawego do powiedzenia, ale zmorzył mnie po prostu sen. Może uda się te wątki poruszyć przy innych okazjach 😉

Udało mi się jednak…

Zebrać reprezentatywne utwory i zbudować podstawową bibliotekę moich muzycznych odruchów i wspomnień. Cały ten challenge opiera się na pozornie prostych skojarzeniach oraz odczuciach. Dzięki temu wszystkie 30 utworów daje dobry obraz tego w jaki sposób kojarzy mi się muzyka. Pytania nawiązujące do uczuć, są ciekawą analizą tego jakim jestem człowiekiem.

Uważam, że udało mi się też stworzyć całkiem ciekawą playlistę. Abstrahując od całej genezy tego w jaki sposób poszczególne utwory się tam znalazły myślę, że playlista jest dość dobra. Momentami niespójna ale słuchalna. Wybory, których dokonałem są z reguły radosne lub melancholijne. Przez tę emocjonalną skrajność, w codziennym odbiorze może okazać się nienajlepszym wyborem. Jednak w poszukiwaniu pewnych inspiracji jest na pewno ciekawą opcją.

Ale przede wszystkim zrozumiałem, czego tak naprawdę słucham. Zawsze gdy rozmawiam z kimś na temat muzyki trudno jest mi wymienić poszczególne nazwy zespołów. Zwykle udaje mi się jednak wybrnąć poprzez przywołanie ostatnio słuchanego artysty. Zauważyłem, że nie tylko ja mam tę trudność. Myślę, że bierze się to z tego, że mimo słuchania dużej ilości muzyki i posiadania rozległego gustu, paradoksalnie nie myślimy nad tym czego słuchamy. To wyzwanie idzie jeszcze o jeden krok dalej, ponieważ nie tylko pozwala zastanowić się nad tym czego tak naprawdę słuchamy, ale generuje pewien podświadomy obraz naszych muzycznych preferencji oparty o doświadczenia i emocje jakich doświadczyliśmy w trakcie trwania naszego życia. Takiej playlisty nie stworzy za nas Spotify.

Zaczynając nie wiedziałem za bardzo na co się porywam. Momentami brakowało mi doby, żeby nawet zastanowić się nad odpowiednim tytułem piosenki, a co dopiero sensownie go skomentować. Mimo wszystko świetnie się bawiłem i uważam, że każda godzina poświęcona na przygotowanie tego wyzwania była dobrze spędzonym czasem. Z jednej strony szkoda, że już po wszystkim, ale teraz przede mną kolejne projekty. A do “miesięcznego wyzwania” jeszcze może kiedyś wrócę. Chociażby po to, żeby zobaczyć jak moja muzyczna wrażliwość ewoluuje.

Poniżej znajduje się playlista z (prawie) wszystkimi utworami, które zawarłem w wyzwaniu. Wyjątkiem jest oczywiście Unda, która na streamingu jest nieuchwytna oraz The Temporary Project. Linkuję jednak do tych utworów w pełnej liście pod playerem.
A Tidalowców zapraszam pod ten link.

Pełna lista utworów:

  1. Utwór, który lubisz zawierający kolor w tytule: New Order – Blue Monday
  2. Utwór, który lubisz zawierający liczbę w tytule: Kings of Leon – 17
  3. Utwór, który przypomina Ci o lecie: Undadasea – Ranne Ptaszki
  4. Utwór, który przypomina Ci kogoś, o kim wolałbyś zapomnieć: The Kooks – Westside
  5. Utwór, który musi być zagrany głośno: The Rolling Stones – Gimme Shelter
  6. Utwór, który sprawia, że chcesz tańczyć: Kamp! – Cairo
  7. Utwór do jazdy samochodem: Dire Straits – Lions
  8. Utwór o narkotykach lub alkoholu: Mac DeMarco – Cooking Up Something Good
  9. Utwór, który sprawia, że jesteś szczęśliwy: Talking Heads – Must Be The Place (Naive Melody)
  10. Utwór, który sprawia, że jesteś smutny: Joy Division – New Dawn Fades
  11. Utwór, który nigdy Ci się nie znudzi: The Smiths – This Charming Man
  12. Utwór z twoich lat szkolnych (~wiek 10-13): Two Door Cinema Club – What You Know
  13. Utwór, który lubisz z lat 70-tych: Pink Floyd – Pigs (Three Different Ones)
  14. Utwór, który chciałbyś, żeby został zagrany na twoim ślubie pogrzebie: 2 plus 1 – Chodź, Pomaluj Mój Świat
  15. Utwór, który lubisz, a który jest coverem innego artysty: Jimi Hendrix – All Along the Watchtower
  16. Twój ulubiony utwór klasyczny: Georg Friedrich Händel – Alla Hornpipe (HWV 349)
  17. Utwór, który chciałbyś zaśpiewać na karaoke w duecie: Placebo and David Bowie – Without You I’m Nothing
  18. Utwór z roku, w którym się urodziłeś: Air – Sexy Boy
  19. Utwór, który sprawia, że myślisz o życiu: Kubaterra – If I Will
  20. Utwór, który ma dla ciebie wiele znaczeń: Pixies – Hey
  21. Utwór, który zawiera imię w tytule: Derek & The Dominos – Layla
  22. Utwór, który sprawia, że idziesz na przód: The Libertines – Tell The King
  23. Utwór, który uważasz, że każdy powinien posłuchać: Andrzej Zaucha – Wymyśliłem Ciebie
  24. Utwór zespołu, który chciałbyś, żeby ciągle był razem: Cocteau Twins – Squeeze-Wax
  25. Utwór artysty, który już nie żyje: David Bowie – Lazarus
  26. Utwór, który sprawia, że chcesz się zakochać: The National – Gospel
  27. Utwór, który łamie ci serce: Frank Sinatra – My Way
  28. Utwór artysty, którego głos kochasz: Metronomy – We Broke Free
  29. Utwór, który pamiętasz z dzieciństwa: System Of A Down – Lonely Day
  30. Utwór, który przypomina ci o samym sobie: The Temporary Project – Deceptive